Przyjechałem do Lourdes i odwiedziłem naszych współbraci – o. Zbigniewa Musielaka i o. Mariana Świerczka, którzy od lat pełnią tutaj swoją kapłańską i kamiliańską posługę.
Lourdes ma swój własny rytm. Od wczesnego rana słychać modlitwę w wielu językach, ulicami przesuwają się grupy pielgrzymów, a w stronę Groty Massabielskiej zmierzają ludzie zdrowi i chorzy, młodzi i starsi. Jedni przyjeżdżają z nadzieją na uzdrowienie, inni szukają pokoju, jeszcze inni chcą po prostu powierzyć Maryi to, czego nie potrafią już unieść sami. W tym niezwykłym miejscu od lat obecni są również polscy kamilianie.
Dziś kamiliańską wspólnotę w Lourdes tworzą m.in. o. Zbigniew Musielak i o. Marian Świerczek. Ich codzienna praca wygląda inaczej, ale łączy ją to samo: bycie blisko człowieka, który potrzebuje kapłana, rozmowy, sakramentu i zwyczajnej ludzkiej obecności.
O. Zbigniew Musielak – od Madagaskaru do Lourdes
Historia o. Zbigniewa Musielaka prowadzi najpierw daleko od Francji. Przez 28 lat pracował jako misjonarz na Madagaskarze. Posługiwał w kraju, w którym Kamilianie od dziesięcioleci są obecni wśród chorych, ubogich i ludzi pozostających na marginesie życia społecznego. Po latach misyjnej pracy jego droga zaprowadziła go do Lourdes. Zmienił się kontynent, język i charakter codzienności, ale nie zmieniło się to, co stanowi istotę kamiliańskiego powołania – obecność przy człowieku chorym i cierpiącym.
O. Zbigniew jest dziś kapelanem Sanktuarium Matki Bożej w Lourdes. Szczególną częścią jego posługi są chorzy przybywający tutaj indywidualnie. Nie wszyscy docierają w ramach wielkich, dobrze zorganizowanych pielgrzymek. Czasem przyjeżdżają sami albo z najbliższymi. Potrzebują spowiedzi, sakramentu namaszczenia chorych, Eucharystii, rozmowy czy po prostu kogoś, kto zatrzyma się przy nich na chwilę.
I właśnie tutaj szczególnie czytelny staje się habit z czerwonym krzyżem.
W Lourdes cierpienie nie jest czymś ukrywanym. Człowiek na wózku, osoba ciężko chora czy starsza nie znajduje się na marginesie wydarzeń. Przeciwnie – chorzy znajdują się w samym sercu sanktuarium. Dla kamilianina trudno chyba o miejsce, które mocniej przypominałoby wezwanie św. Kamila de Lellis, aby służyć chorym z miłością i czułością.
Posługa o. Zbigniewa nie kończy się jednak przy Grocie Massabielskiej. Jest również zaangażowany w duszpasterstwo mieszkańców miejscowości położonych wokół Lourdes. To zupełnie inny obraz niż ten znany pielgrzymom: niewielkie wspólnoty, małe kościoły, zwyczajna niedzielna Eucharystia, pogrzeby, spotkania z rodzinami i codzienne życie francuskich parafii. W ramach tej posługi otacza opieką duszpasterską wspólnoty skupione wokół aż 21 kościołów.
O. Marian Świerczek – duszpasterz Lourdes i okolic
Drugim polskim kamilianinem od lat związanym z tym miejscem jest o. Marian Świerczek. Jego posługa koncentruje się przede wszystkim na duszpasterstwie parafialnym w Lourdes i okolicznych miejscowościach. Obejmuje opieką duszpasterską wspólnoty związane z 24 kościołami, a jednocześnie angażuje się w duszpasterstwo polskich pielgrzymów przy sanktuarium w Lourdes. To praca mniej widoczna dla pielgrzyma, który przyjeżdża do Lourdes na kilka dni. Sanktuarium przyciąga ludzi z całego świata, ale przecież wokół niego toczy się także zwyczajne życie. Są rodziny, osoby starsze, chorzy pozostający w swoich domach, dzieci i młodzież. Są małe miejscowości i kościoły, w których trzeba odprawić Mszę świętą, udzielić sakramentów, poprowadzić pogrzeb i być przy człowieku w ważnych chwilach jego życia.
Właśnie w tę codzienność wpisuje się posługa o. Mariana. Od lat współpracuje z miejscowym Kościołem, obejmując duszpasterską troską wspólnoty Lourdes oraz okolicznych miejscowości. To kapłaństwo przeżywane nie tyle pośród wielkich wydarzeń pielgrzymkowych, ile w rytmie zwyczajnego życia ludzi mieszkających u stóp Pirenejów.
Można powiedzieć, że obaj polscy kamilianie pokazują tutaj dwa oblicza tego samego powołania. O. Zbigniew spotyka ludzi, którzy przybywają do Lourdes z całego świata, zwłaszcza chorych i cierpiących. O. Marian idzie natomiast do tych, którzy mieszkają tutaj przez cały rok.
Jeden spotyka pielgrzyma, drugi często parafianina. Jeden jest mocniej związany z życiem sanktuarium, drugi z codziennością lokalnego Kościoła. Obaj jednak pozostają kapłanami spod znaku czerwonego krzyża.
Czerwona kamiliańska obecność w Lourdes
Obecność kamilianów w Lourdes nie jest przypadkowa. Charyzmat Zakonu Posługujących Chorym i przesłanie tego miejsca spotykają się w sposób niemal naturalny. Od objawień Matki Bożej św. Bernadecie Soubirous w 1858 roku chorzy zajmują tutaj miejsce szczególne. Nie każdy wraca z Lourdes uzdrowiony fizycznie. Wielu wraca jednak pojednanych z Bogiem, umocnionych sakramentami, spokojniejszych albo po prostu z przekonaniem, że w swoim cierpieniu nie są sami.
Właśnie w takich chwilach potrzebny jest kapłan. Czasem po to, by rozgrzeszyć. Czasem, by namaścić chorego. Czasem, by odprawić Mszę świętą. A niekiedy po prostu po to, by usiąść obok i wysłuchać.
Tak wygląda kamiliańska obecność w Lourdes. Bez wielkich słów. W konfesjonale, przy łóżku chorego, podczas Eucharystii, w małym wiejskim kościele, w rozmowie z pielgrzymem i w spotkaniu z miejscową rodziną. O. Zbigniew Musielak i o. Marian Świerczek są częścią tej historii. Daleko od Polski, u stóp Pirenejów, realizują to samo wezwanie, które od ponad czterystu lat prowadzi kamilianów do ludzi chorych i potrzebujących. A w Lourdes to wezwanie brzmi szczególnie mocno. Tutaj bowiem człowiek przyjeżdża ze swoją chorobą, nadzieją, lękiem i modlitwą. I tutaj wciąż potrzebuje kogoś, kto będzie obok.















